Mężczyzna, który kilka dni temu włamał się do piwnicy, wrócił na miejsce swojego przestępstwa w Warszawie. Wszystko potoczyło się szybko...
O sprawie, gdzie prascy policjanci interweniowali wobec 44-latka, który wrócił na miejsce zdarzenia, już pisaliśmy. Wyobraźcie sobie, że nie był to odosobniony przypadek w Warszawie...
Kilka dni temu w jednym z bloków przy ulicy Broniewskiego doszło do kradzieży z włamaniem do boksu piwnicznego. Sprawca po uprzednim sforsowaniu zabezpieczeń dostał się do pomieszczenia i zabrał dwa plecaki, kołowrotki wędkarskie, agregat do malowania ręcznego oraz artykuły motoryzacyjne. Straty oszacowano na kwotę 2280 złotych.
Wizerunek mężczyzny wchodzącego do pomieszczeń piwnicznych został zarejestrowany przez kamerę monitoringu zainstalowaną w budynku. Następnego dnia, ten sam mężczyzna, ponownie pojawił się w bloku. Jego obecność wzbudziła czujność jednego z mieszkańców, który rozpoznał w nim osobę, która dzień wcześniej włamała się do piwnicy jego sąsiada.
Dwaj mieszkańcy bloku ujęli 46-latka i uniemożliwili mu oddalenie się z miejsca. W trakcie zatrzymania mężczyzna rozpylił w ich kierunku gaz pieprzowy, a następnie śrubokrętem zranił w ramię jednego z interweniujących. W momencie ujęcia twierdził, że jest osobą bezdomną i przyszedł do piwnicy jedynie po to, aby się ogrzać.
Natychmiast po zgłoszeniu na miejsce przyjechali policjanci z Żoliborza, którzy zatrzymali agresywnego 46-latka. Podczas czynności funkcjonariusze znaleźli przy nim foliową przesyłkę z suszem roślinnym. Badanie wykazało, że mężczyzna miał w organizmie prawie jeden promil alkoholu. 46-latek został osadzony w policyjnej celi.
Po wytrzeźwieniu usłyszał trzy zarzuty, za kradzież z włamaniem, posiadanie marihuany oraz naruszenie nietykalności cielesnej dwóch mężczyzn. Za popełnione przestępstwa grozi mu kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Zobacz także:
Zobacz także:
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze